Czemu Wardęga jest dla mnie wiejskim głupkiem?

Sawardega2323Sylwester Adam Wardęga to bezsprzecznie jedna z barwniejszych postaci polskiego YouTube'a. Swoje konto założył już bardzo dawno temu w celu prezentowania internautom swoich publicznych wygłupów a dziś jest najbardziej znanym polskim żartownisiem. Zgodnie z tym co sugeruje tytuł w tym wpisie dowiecie się dlaczego uważam go za kogoś kim określiłem go już w tytule.

Sylwestra obserwują na YouTubie ponad 3 miliony użytkowników. To plasuje go w najściślejszej czołówce polskich twórców. Jednak prócz sporej liczby subskrypcji, osiągnął on również zawrotną liczbę wyświetleń, bowiem jego produkcje zdążyło obejrzeć już prawie 500 milionów internautów! A jeden z jego filmów o "psie pająku" stał się najczęściej oglądanym klipem w ubiegłym roku na YouTubie notując prawie 140 milionów odsłon. W internecie dało się również wyczytać spekulacje jakoby tylko ten film dzięki reklamom z Google AdSense przyniósł mu 400 tysięcy złotych czystego zysku. Ile jest w tym prawdy? Tego nie wiem. Ale kto nie słyszał także i o innych słynnych filmach, takich jak chociażby "Trener policji" w którym prowokował policjantów do ruszenia w nim w pościg równocześnie naigrawając się z porządkowych. Wardęga to żywy dowód na to, że "można, jeśli się chce". Dzięki upartości i pomysłowości jest się w stanie wytworzyć zapotrzebowanie na swój produkt i później systematycznie go "sprzedawać", odnajdując przy tym swój sposób na życie. Wielkie zdziwienie pojawiło się jednak wtedy, kiedy kolejne popisy Sylwestra Wardęgi przestały być niewinnymi prankami a coraz częściej zaczęły przypominać popisy wandali. Mnie osobiście takie zachowanie nie przypadło do gustu. Uznałem, że gdzieś musi leżeć przecież granica i że żart jest śmieszny dopóki nikomu nie dzieje się krzywda. A na nią Wardęga zaczął z czasem systematycznie narażać przypadkowych przechodniów.

 

Znam realia kręcenia tego typu filmów. Produkcje oparte na tzw. marketingu wirusowym to przecież jedna z lepszych metod na reklamę i popularyzację filmów w sieci. Wiem jakimi prawami rządzą się tego typu produkcje, które mają w planach spotkać się z ogromnym zainteresowaniem w sieci. W tego typu filmach wszystko najczęściej jest zaplanowane. Nie ma po prostu czasu na korzystanie z przypadkowych osób ani przede wszystkim sensu. Dochodzi więc do tego oszczędność czasu, chęć wzrostu efektywności prac nad naszym dziełem oraz planowanie wydarzeń. Wszystko musi idealnie zagrać a scenariusz musi zostać przecież zrealizowany. Także jeśli oglądacie na przykład śmieszne filmiki w sieci o grupie Pure Evil, walczącej z autobusowym didżejem i myślicie, że wszystko powstało nakręcone ukrytą kamerą to szczerze Wam współczuje. Ja nigdy w życiu nie podjąłbym się wyreżyserowania takiego filmu jeśli miałbym bazować wyłącznie na dokumentalistyce. A co z bohaterami takich filmów, którym ich wizerunek w produkcji tego typu by się nie spodobał? Tak się po prostu tego nie robi. Nie wymyśla się niczego dopiero na planie a cyzeluje każdy, nawet najdrobniejszy aspekt produkcji filmowej na długo wcześniej. I nie są to jedynie moje opinie, są to informacje, którymi się z Wami dzielę z doświadczenia. Poniżej wspomniany filmik.

 

 

 

No dobrze, ale jak to wszystko ma się do filmów Sylwestra Wardęgi? A no tak, że wyglądają one nadwyraz realistycznie. A jeśli część z nich była reżyserowana to szczerze ekipie Sylwestra gratuluję ich wykonania, choć naprawdę nie sądzę aby tak było. Weźmy teraz na tapetę filmik "Zombie", który prezentuję poniżej. 

 

 

Widzimy w nim "bardzo zabawny" żart polegający na podniesienu się znad "zmarłego" i ruszeniu biegiem na wprost kierowcy, który przestraszony takim widokiem ruszył na wstecznym do ucieczki. W finale zdezorientowany sytuacją kierowca uderza z impetem w inne auto. Wtem kamerzysta Wardęgi... ucieka. Nie polecam nikomu zostać zmuszonym do tego do czego zmusił kierowcę swoim zachowaniem nasz najbardziej znany YouTuber.  A jedynym komentarzem Sylwestra do sprowokawanej sytuacji było ironiczne "nie wiedziałem, że ludzie wierzą w zombie".
Jednym z kolejnych numerów, który chciałem tutaj opisać jest filmik nazwany "World Cup Prank" w którym wandal Wardęga blokuje ruch w i tak już mocno zatłoczonej Warszawie. Filmik w którym Wardęga roztrzaskuje telewizor na środku ulicy, zatrzymuje w chuligański sposób nadjeżdżające samochody oraz podstawia pod oczy rowerzysty dymiącą racę zamieszczam poniżej.

 

 

Ale im jesteśmy dalej, robi się coraz bardziej niebezpiecznie. W kolejnym swoim żarcie, Wardęga postanowił się podpalić i ruszyć w takim stanie na nadjeżdżające samochody. Ludzie tam obecni musieli gasić go nawet gaśnicą (sam Wardęga przez spory okres czasu publikował później na swoim Facebooku zdjęcia z poparzeniami ciała jakich doznał podczas kręcenia tego numeru). Natomiast ja proponuję wczuć się w kierowcę, który całe zdarzenie widział na oczy. Wyobraźcie sobie, że wracacie spokojnie do domu wieczorną porą aż tu nagle jesteście świadkami podpalenia się przez człowieka.

 

plastrywargewda

 

Nie wiecie czy to żart czy nie (bo kamera jest przecież ukryta), nie wiecie czy nad bezpieczeństwem tej sceny ktoś czuwa. Po prostu widzicie płonącego mężczyznę na własne oczy. Tego typu przeżycie mogą odbić się przecież traumą na resztę życia, przestraszyć Was, spowodować lęki. Jestem więc zdania, że granica dobrego smaku została w tym momencie już przekroczona. Ale jak się niedawno okazało, tego typu filmy to nie jedyne na co stać Wardęgę.

 

 

Doszliśmy powoli do momentu w którym Wardęgę można postrzegać już jako taniego aferzystę. Pamiętam jak na swoim Facebooku opublikował on kiedyś pytanie do widzów o treści: "Kręcę film w którym kobieta proponować będzie policjantom umówienie się na sex. Problem w tym, że jeden się zgodził. Czy mam pokazać jego twarz"? Bardzo rozzłościł mnie tego typu wpis bowiem nienawidzę prowokacji. To jedna z bezczelniejszych form wywarcia na kimś presji i podstępem uzyskania często profitów z tego płynących dla siebie. Nie wiem co w tym wypadku profitem miało okazać się akurat dla Wardęgi ale sme komentarze internautów dość mocno mnie rozjuszyły. Społeczność nienawistnie wypowiadała się w kierunku wspomnianego policjanta i sugerowała Sylwestrowi oczywistą chęć do opublikowania jego twarzy a przy tym zniszczenia mu życia.

 

manipulantcwelwardega

 

Sam byłem ciekaw nadchodzącego filmiku bowiem towarzyszyła mu już pewna aura skandalu. Byłem też ciekaw tego jak postąpi Wardęga oraz samej reakcji policjanta (no wiecie, czy długo zeszło mu zgodzenie się itd). Sam oponowałem przed ukazaniem jego twarzy, choć w aprobacie policjanta nie widziałem nic złego. No bo jeśli funkcjonariusz okazałby się np. kawalerem to nie widziałbym powodu dla którego miałby na taką propozycję nie przystać. A że na służbie? Co z tego? To przecież tylko zwykła zgoda na spotkanie po skończonej pracy. Ale jakież było moje zdziwienie kiedy SA Wardęga wydał w końcu film. Okazało się bowiem, że owe "zgodzenie się" na niemoralną propozycję wyglądało zupełnie inaczej niż się go spodziewałem. Cała rozmowa była zdawkowa i odbyta na zasadzie olania pytającej. Policjant odburknął coś tylko pod nosem nie uznając nawet jej propozycji za poważnej. A Wardęga nawet z czegoś tak błahego potrafił zrobić niezłą burzę. Filmik poniżej, oceńcie sami.

 

 

Ale dla mnie prawdziwą wisienką na torcie okazał się ostatni z filmików Sylwestra Adama Wardęgi, zatytułowany "Kwintesencja policji" w którym... tak właściwie to nie wiadomo o co chodzi, ale wiemy, że mamy myśleć negatywnie o policjantach. W filmie widzimy nagraną interwencję dwójki policjantów w mieszkaniu należącym do Wardęgi. Jak się dowiadujemy, policjan została wezwana z powodu nadmiernych hałasów wydobywających się z mieszkania, zbyt głośnego słuchania muzyki nocną porą. Opis filmu nie mówi nam praktycnzie nic bowiem brzmi on nad wyraz enigmatycznie: "Policja wbiła mi na chatę i ściemnia, że dostali zaproszenie". Cały film prezentuje żywiołową dyskusję Wardęgi z policjantami. Nasz bohater jest wobec nich bardzo nie miły i krzykliwy, zwraca się do mundurowych "na ty" i co chwile usiłuje w kiepskim stylu się z nich naigrawać. Do ujęcia z policjantami Wardęga dograł osobne przebitki, stylizując wszystko na paradokument "Trudne sprawy" chcąc tym sposobem jeszcze bardziej zakpić z interweniujących funkcjonariuszy, którzy - jeśli wierzyć zapewnienion autora (bo tego oczywiście nie ma na filmie) - wtargnęli bezprawnie do jego mieszkania. Kolejny raz uznałem to co prezentuje nam Wardęga za zagranie poniżej pasa. Filmik w bardzo złym guście, w którym to co ma nas śmieszyć jest tak naprawdę raczej żałosne. W pewnym momencie wywiązała się z policjantem nawet dyskusja w której poproszony policjant o wymienienie stopnia przez Sylwestra odparł "aspirant". Co spotkało się z natychmiastowym wyśmianiem przez Wardęgę i dodaniem "uuuu, to nie daleko pan zaszedł". Jednak cały "problem" w tym, że stopień aspiranta wcale nie należy do tak powierzchownych stopni jak wydaje się Wardędze.
Nasz bohater znowu więc się "popisał" wyszukanym humorem. Jeden z internautów skwitowałem jego zachowanie prześmiewczym zdaniem "no tak, człowiek, który swój życiowy sukces osiągnął przebierając psa za pająka, będzie teraz kpił z policjanta ze stopniem aspiranta". To wszystko w mojej opini pozostawia tylko wielki niesmak odnośnie polskiego YouTubera.

 

aspirantwardegacwel

 

Jeśli we wszystkich omawianych przypadkach udział brali aktorzy to w sumie mógłbym pogratulować Wardędze jego reżyserskiego i technicznego kunsztu. Choć szczerze w to wątpię, podobnie jak wątpię w to, że wykupił zamknięcie odcinka jezdzni i kilkadziesiąt samochodów z kierowcami do odegrania numeru. Sprawa jest oczywista, że na filmach mieliśmy jednak tę nieprzyjemność oglądać przypadkowe osoby. Wardęga pozostanie więc w moim prywatnym odczuciu jedynie wiejskim głupkiem i aferzystą. Za narażanie cudzego zdrowia, życia, niszczenie mienia, brak kultury osobistej oraz za bycie marnym prowokatorem.

Materiały zaprezentowane w moim wpisie blogowym pochodzą z Facebooka autora oraz jego kanału w serwisie YouTube.

  

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie newsy:

Premiera filmu "Imponderabilia"

Jest mi szalenie miło poinformować, iż 8 marca mój nowy film zadebiutował w sieci. "Imponderabilia" to eksperymentalny poemat filmowy mojego autorstwa inspirowany kinem Terrence'a Malicka, Xaviera Dolana oraz trenami Jana Kochanowskiego.
Film trafił również do bazy Filmwebu - największej polskiej bazy filmów w internecie. Poniżej prezentuje sam film oraz wszystkie materiały, które go dotyczą (making of, soundtrack, zwiastuny itp).

 

Więcej…

5 miast w 5 dni. Film z mojej niezwykłej tegorocznej podróży

W maju tego roku w ciągu pięciu dni byłem obecny w 5 różnych miastach na terenie 3 państw! Oto film video z tej niezwykłej podróży. Moja najnowsza produkcja "5 Cities in 5 Days" do obejrzenia poniżej.

 

 

Wystawa z moimi zdjęciami w krakowskim klubie

Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż zdjęcia z mojej debiutanckiej sesji fotograficznej jako model były wystawione na wernisażu fotografki - Sylwii Macholi w krakowskim klubie Pozytywka (we wrześniu odbyła się ich druga prezentacja, tym razem w Sopocie). Zdjęcia te, były również jej pracą dyplomową. W rozwinięciu newsa oficjalny plakat oraz kilka zdjęć prezentujących tę wystawę. Zdjęcia zobaczysz klikając "Czytaj więcej...".  

Więcej…

Nowa animacja na Apple iStore

Ostatnio miałem przyjemność pracować nad animacją dla wiodących twórców gier na urządzenia mobilne. Moją reklamę aplikacji Landlord 2 sporządzoną z wytycznych klienta możecie obejrzeć w sklepie Apple iStore albo poniżej. Zapraszam.

 

Odcinek ze mną w telewizji!

Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż w telewizji Polsat News w programie o dumnie brzmiącej nazwie Top wtop pojawił się fragment odcinka w którym grałem jedną z ról. Cały materiał został stworzony przez grupę Filmcloud na kanale rozrywkowym Jahaha jaki prowadzimy. Poniżej zapis z telewizji do obejrzenia:

 

 

Reklama