Jak YouTube wymusza wstępowanie do korporacji

ytfuckW dzisiejsyzm wpisie blogowym przedstawię Wam w jak paskudny sposób YouTube traktuje swoich partnerów i wymusza na nich przystępowanie do partnerstw typowo korporacyjnych.

 

Jeśli jakiś kanał stawał się bardziej popularny niż inne, prędzej czy później zgłaszała się do niego korporacja (tzw. network lub sieć afiliacyjna), która zachęcała twórcę do wstąpienia w szeregi korporacji. W zamian za podział zysków z reklam, obiecywali pomoc w prowadzeniu kanału, reklamowanie go w swoich innych serwisach czy produktach, oraz większe zarobki pochodzące z większych stawek. Partner zwany jako "korporacyjny" miał otryzmywać bowiem dany procent z zarobków tejże firmy, a z racji, że stawki dla partnerów korporacyjnych miały być podobne większe niż dla zwykłych śmiertelników, wszystkie większe kanały podpisywały wkrótce taką umowę. Korporacja promowała ich twórczość (choć w niemałych przypadkach była to "twórczość") i kanały stawały się coraz to większe i większe, i bardziej znane. Ogromnym plusem wstąpienia do takiego networku było przede wszystkim inne podejście do założyciela kanału, a mówiąc prościej - realny kontakt z YouTubem. A co idzie dalej, opcje niedostępne dla zwykłych "szaraczków". Czyli dla użytkowników, którzy nie zdecydowali się na wstępowanie w szeregi żadnych korporacji. Kluczową tutaj opcją jaką serwowały te sieci afiliacyjne, była możliwość włączenia natychmiastowego zarabiania na reklamach. I o tym chciałbym tutaj szerzej napisać. A konkretniej wyjaśnić Wam na moim przykładzie jak to wygląda w praktyce. I w jaki paskudny sposób traktuje się zwyczajnych parterów YouTuba, co ciekawe - niezgodnie z prawem!

 

Obecnie monetyzowanie swojej twórczości na "zwykłym" AdSensie  graniczy z cudem. Problemów z Google oraz YouTubem opisywanych było już wiele, tradycyjna polityka "braku odpowiedzi", "usuwania kogoś z programu AdSense bez podania powodu" i tak dalej. Teraz YouTube wprowadził w życie kolejną politykę, jaką jest przymuszanie swoich partnerów do wstępowania w korporacyjne partnerstwa (sieci afiliacyjne, tzw. networki typu np. Agora, która miała połowę polskiego YouTube'a w swych sidłach). Myślę, że nową "manierę" YouTube'a najlepiej będzie przedstawić na danym przykładzie. Oto mój problem i moja historia korespondencji z YouTubem.

 

Opublikowałem w serwisie swoje video, będące magazynem o filmach - Kinofilia. Co oczywiste musiałem w nim wykorzystać jakieś fragmentyzwiastunów oraz filmów. Podałem przy każdym źródło i autorów. I co się stało? Oczywiście z automatu dostałem 3 roszczenia. Ale dalej robi się jeszcze zabawniej, czytajcie! Zakwestionowałem wszystkie 3. I wygrałem, każdy z 3-ch podmiotów odpuścił. Ale mimo tego, że odpuścili nie mogłem wciąż włączyć monetyzacji swojego filmu. Przeczytałem wcześniej odpowiednie ustawy i upewniłem się, że moje działania są w pełni zgodne z prawem - oklepane "prawo cytatu".

 

Dla przypomnienia, prawo cytatu:

Przytoczenie cudzego utworu nawet w całości jest dozwolone, jeżeli następuje w celu określonym w art. 29 ust. 1 ustawy z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (jedn. tekst: Dz.U. z 2000 r. Nr 80, poz. 904 ze zm.), przy czym przytaczany utwór musi pozostawać w takiej proporcji do wkładu twórczości własnej, aby nie było wątpliwości co do tego, że powstało własne dzieło.
 

 

A wątpliwości co do użycia treści w moim przypadku nie powinno być żadnych. W filmie podane są potrzebne źródła, nawet w formie pojawiającego się paska na ekranie w czasie gdy ukazuje się omawiany, oceniany, komentowany fragment. Wygrałem więc trzy roszczenia, wszystkie wytwórnie filmowe odpuściły. Więc ponownie mogłem zgłosić materiał "do zarabiania" (odblokowała się ta opcja). Ale po jej zaznaczeniu oczom ukazała się tylko taka zagadkowa informacja:

01vi0kf Wq


Od tego momentu rozpocząłem korespondencję z YouTube, którą w skrócie opisać mogę tak:
YouTube: Nie dopuściliśmy materiału ponieważ nie możemy zweryfikować czy masz prawo do wykorzystania tych treści
Ja: Ale przecież zakwestionowałem wszystkie roszczenia i każde z nich wygrałem, powróciła wtem opcja monetyzacji, więc nie rozumiem dlaczego w takim wypadku coś nadal stoi mi na drodze
YouTube: Jak już wspomnieliśmy, nie dostarczyłeś wymaganych dowodów na możliwość użycia tych fragmentów
Ja: Jak to nie dostarczyłem? Przecież napisałem wszystkie dowody w swoich kontrroszczeniach. W takim razie podaję dowody sformułowane w inny sposób (i tutaj odesłałem ich do odpowiednich paragrafów polskiego prawa oraz do prawniczych for internetowych z konkretnymi dyskusjami na te tematy, podałem im wszystko na tacy by przyśpieszyć proces).
YouTube: Nasz zespół "wsparcia" partnerów odpowiedział na pytania, zachęcamy do skorzystania z Centrum "pomocy", bla, bla, bla, bla....

 

I na tym się skończyło. YouTube rozpoczął politykę przymuszania partnerów do współpracowania z sieciami afiliacyjnymi (sieci te podpinają swojego AdSense do Twojego konta, biorą część Twoich zarobków w zamian obietnicy o popularyzowaniu Twojego kanału gdzie się da, reklamie, wikłaniu Cię w intratne kampanie marketingowe oraz chwalących się bezpośrednim kontaktem z obsługą YouTube'a).

Co zabawne, nawet w sytuacji gdy zniknęły wszystkie roszczenia (monetyzować nadal nie mogłem), niedługo potem przyszły kolejne, które... nawiązywały do tego samego fragmentu! Wygrałem już spór z jedną firmą o dany fragment (firma zrezygnowała z roszczenia) a za miesiąc dostałem powtórne roszczenie o to samo. No to jak do cholery? To w końcu odpuszcza czy dąży do zablokowania monetyzacji? Żywne jaja.

 

idotyzmyt

 

Byłem jednak nieugięty. Dla testu, publikowałem fragmenty z samą muzyką na koncie i testowałem czy coś wykryje mi może ścieżkę audio - ale nic takiego się nie stało. W czym więc do cholery jasnej twkił problem? Pisałem do nich maile codziennie. Jak tylko zlokalizowałem jakiegoś pracownika Googla na forum jego innych usług, natychmiastowo do niego zagadywałem z problemem. Nieważne, że pisali, iż to "nie ich działko" oraz miło prosili bym zakładał tematy w odpowiednim, zagranicznym, anglojęzycznym dziale forum gdyż nie istnieje tak rozwinięty polski oddział pomocy YouTube i jest to zupełnia inna rzecz. Wdawałem się w dyskusję, pisałem elaboraty i starałem się zainteresować swoją sytuacją każdego internautę. Adres e-mail "do YouTuba", który udało mi się wyłuskać kilka lat temu okazał się jedyną możliwą drogą koresponencji "z kimś żywym z YouTuba po drugiej stronie". Przynajmniej z tego adresu odpisywali. A ja sumiennie słałem im każdego dnia maile z zapytaniami "jak długo jeszcze muszę czekać na odblokowanie monetyzacji materiału". Kwestionowałem kolejne spory, spamowałem ich mailami. Aż w końcu po trzech miesiącach wróciła możliwość monetyzacji mojego materiału. Mineło 90 dni, każdy materiał zdążył już dawno obejrzeć a ja dopiero po raz pierwszy mogłem skończyć użeranie z pajacami z YouTuba i włączyć monetyzację filmu. Nie wiem ile nacieszę się tym przywilejem, bo znając YouTuba, w każdej chwili mogą bez powodu znów powrócić do robienia mi problemów.

 

Dopełnienie materiału:


• Zaprzyjaźniony użytkownik YouTube'a (BrzydkiBurak) omawia ten sam problem na filmie (w bardzo przyjemny do słuchania sposób, zapraszam na fragmenty):

• Znany wykop o podobnym przypadku z YouTubem (tym razem chodziło o banowanie treści):
http://www.wykop.pl/link/1373709/jak-dla-youtube-stalem-sie-nazista/

• Temat ten przedstawiany był oczywiście na oficjalnym forum pomocy YouTube, ale jak nietrudno się domyślić - nikt na niego nigdy nie odpowiedział

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

Ostatnie newsy:

Premiera filmu "Imponderabilia"

Jest mi szalenie miło poinformować, iż 8 marca mój nowy film zadebiutował w sieci. "Imponderabilia" to eksperymentalny poemat filmowy mojego autorstwa inspirowany kinem Terrence'a Malicka, Xaviera Dolana oraz trenami Jana Kochanowskiego.
Film trafił również do bazy Filmwebu - największej polskiej bazy filmów w internecie. Poniżej prezentuje sam film oraz wszystkie materiały, które go dotyczą (making of, soundtrack, zwiastuny itp).

 

Więcej…

5 miast w 5 dni. Film z mojej niezwykłej tegorocznej podróży

W maju tego roku w ciągu pięciu dni byłem obecny w 5 różnych miastach na terenie 3 państw! Oto film video z tej niezwykłej podróży. Moja najnowsza produkcja "5 Cities in 5 Days" do obejrzenia poniżej.

 

 

Wystawa z moimi zdjęciami w krakowskim klubie

Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż zdjęcia z mojej debiutanckiej sesji fotograficznej jako model były wystawione na wernisażu fotografki - Sylwii Macholi w krakowskim klubie Pozytywka (we wrześniu odbyła się ich druga prezentacja, tym razem w Sopocie). Zdjęcia te, były również jej pracą dyplomową. W rozwinięciu newsa oficjalny plakat oraz kilka zdjęć prezentujących tę wystawę. Zdjęcia zobaczysz klikając "Czytaj więcej...".  

Więcej…

Nowa animacja na Apple iStore

Ostatnio miałem przyjemność pracować nad animacją dla wiodących twórców gier na urządzenia mobilne. Moją reklamę aplikacji Landlord 2 sporządzoną z wytycznych klienta możecie obejrzeć w sklepie Apple iStore albo poniżej. Zapraszam.

 

Odcinek ze mną w telewizji!

Jest mi niezmiernie miło poinformować, iż w telewizji Polsat News w programie o dumnie brzmiącej nazwie Top wtop pojawił się fragment odcinka w którym grałem jedną z ról. Cały materiał został stworzony przez grupę Filmcloud na kanale rozrywkowym Jahaha jaki prowadzimy. Poniżej zapis z telewizji do obejrzenia:

 

 

Reklama